poniedziałek, 2 maja 2011

co za riff... :)

Wchodzę wczoraj na fejsbuka (w sumie nic nowego, często tam wchodzę), a tam...kolejny mega kawałek u Acika - koleżanki ze studiów, co zamiast zdjęć świeżo narodzonego dziecięcia wrzuca genialną muzę :)) dzięki, dzięki, dzięki :)))

niedziela, 1 maja 2011

wyjątkowo zimny początek maja...

A ja zasłuchuję się w Pink Floydach...



Where were you when I was burned and broken
While the days slipped by from my window watching
Where were you when I was hurt and I was helpless
Because the things you say and the things you do surround me
While you were hanging yourself on someone else's words
Dying to believe in what you heard
I was staring straight into the shining sun

Lost in thought and lost in time
While the seeds of life and the seeds of change were planted
Outside the rain fell dark and slow
While I pondered on this dangerous but irresistible pastime

I took a heavenly ride through our silence
I knew the moment had arrived
For killing the past and coming back to life

I took a heavenly ride through our silence
I knew the waiting had begun
And headed straight . . . into the shining sun

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

regeneracja

Chora :/ zaczęło się w piątek wieczorem i nadal nie czuję się najlepiej. Do tego ominęła mnie sobotnia parapetówka u kolegi z pracy.
Dziś całe szczęście udało się oddać dyżur i zamiast leżeć w pokoju lekarskim zalegam w łóżku.
Jako, że przez weekend mój umysł funkcjonował na 1/4 obrotów nie robiłam nic, co wymagałoby ode mnie wielkiego wysiłku umysłowego - nadrabiałam zaległości w czytaniu pisemek o modzie, blogów i oglądania filmów. Chciałam polecić zwłaszcza jeden - "Karmel" - historię 5 kobiet spotykających się w salonie piękności w centrum Bejrutu...warto :)
Wracam do regeneracji...Jutro do pracy - staż na intensywnej terapii.

Słucham (m.in. oczywiście ;)):
Sia - podesłane już jakiś czas temu przez kolegę chirurga, który ma nosa do fajnej muzyki


Oglądam:
Ulubioną reklamę Chanel z Nicole Kidman

wtorek, 5 kwietnia 2011

pierwsze koty za płoty ;)

Wczoraj miałam swój pierwszy dyżur na izbie przyjęć.
Stresowałam się jak cholera, a lekko wcale nie było... ale jakoś dało radę. Najfajniej było jednak jak już wychodziłam po tym dyżurze ze szpitala.

Dziś dowiedziałam się, że w czerwcu na Warsaw Orange Festival zagra m.in. Moby :)


A to musiałam wrzucić jako wielbicielka ciekawych reklam i psów :))

niedziela, 3 kwietnia 2011

"every day I wake up and it's sunday..."

Wzięłam urlop w piątek, w związku z czym dni mi się totalnie poprzestawiały i przez cały wczorajszy dzień wydawało mi się, że jest niedziela.
A tu niespodzianka, jeden dzień w zapasie :)i dobrze, bo jutro...ech, napiszę po...

sobota, 2 kwietnia 2011

back to blogging

Wracam...brakuje mi systematyczności, ale pisania też brakuje.
Wczorajszy post powrotny byłby niewiarygodny - wszak "prima aprilis".
A dziś - czemu nie... Jest sobota, 6 rano, a ja szykuję się na dyżur.
Pierwszy z ośmiu w tym miesiącu. Dwa z nich będą w święta, które po raz pierwszy spędzę w pracy, a nie w domu.

I słucham sobie, oczywiście:

piątek, 21 stycznia 2011

progresywny rock na smutki...

Kiedy jestem smutna, zła albo potrzebuję oderwać moje myśli od jakichś zmartwień słucham trochę mocniejszych kawałków.
Toolem zaraził mnie mój młodszy brat, któremu zresztą zawdzięczam jeszcze kilka innych muzycznych inspiracji... Głośniki na full i od razu mi lepiej ;)

"Something kinda sad about
the way that things have come to be.
Desensitized to everything.
What became of subtlety?"